środa, 17 września 2014

Pamiątka z podróży, zbieracie?

Lubicie przywozić z podróży pamiątki? Może zbieracie znaczki, pocztówki, figurki bądź magnesy? My mamy hopla na punkcie kubków! 

Nasz pierwszy kubek kupiliśmy nad morzem, było to Władysławowo w 2009 roku, zastanawialiśmy się wtedy jakie przedmioty zacząć zbierać z wyjazdów aby stało się to naszą tradycją, aż pewnego wieczoru spacerując deptakiem zaczepił nas starszy pan który zaproponował zakup kubka! 

Tak pozostało do dziś i od tamtej pory nigdy z żadnego wyjazdu nie wróciliśmy bez tego gadżetu, nawet czasem gdzieś jedziemy tylko po to by go kupić ponieważ stwierdzamy, że przydał by się jakiś nowy do naszej kolekcji.

Kubki które wybieramy mają zawsze jakiś charakterystyczny element danego miejsca, nazwę miejscowości, a już w domu na spodzie zapisujemy rok zakupu (tak, żebyśmy pamiętali). 

W przyszłości chciała bym aby miały swoje specjalne miejsce, w końcu to nasza najcenniejsza pamiątka za którą zrobimy wszystko, a każdy z nich jest tak samo ważny. Myślimy o wnękach ściennych w jadalni bądź kuchni, podświetlanych abyśmy zawsze je widzieli bądź specjalnych drewnianych półkach, na pewno musi to być miejsce centralne, bądź bardzo wyraziste ponieważ chcemy by miały charakter przewodni, dodawały ciepła i przytulności.  

Uwierzcie, że taka mała rzecz potrafi naprawdę nawet w najgorszy dzień wywołać uśmiech na twarzy, kiedy spojrzysz na półkę masz przed oczami tysiące cudownych wspomnień, a patrząc na rok przychodzą na myśl sytuację o których możesz rozmawiać godzinami:) 
















czwartek, 11 września 2014

Jelenia Góra, moja perełka na mapie Polski.

Pamiętacie jak kiedyś zaczęłam wątek o moich miejscach na ziemi, rozwijałam go zdjęciami na instagramie i facebook ale nigdy nie zrobiłam wpisu na bloga. Postanowiłam to nadrobić, tylko aby zrozumieć co mam na myśli musicie przeczytać wpis z kwietnie, znajdziecie go tutaj.

Ufam, że przeczytaliście (:)) więc zapraszam Was na Dolny Śląsk, do Jeleniej Góry i jej pięknych okolic, do mojego miejsca na ziemi, do którego wzdycham z tęsknoty każdego dnia, a wyjeżdżając wsiadam do pociągu niemalże ze łzami w oczach.

Miejsce które zauroczyło mnie po raz pierwszy 6 lat temu, kiedy wysiadłam z pociągu, wtedy jeszcze jadącego 12 godzin nocą (tak, tyle się jechało z Warszawy) i zamiast powiedzieć, że jestem bardzo zmęczona, poczułam zauroczenie i bliskość z tym miejscem. Szłam z ciężką walizką, przez pół godziny niesamowicie się rozglądając, chciałam zapamiętać każdy szczegół, ponieważ nie było to miejsce docelowe podróży i nie byłam pewna czy wrócę przed dniem wyjazdu. Okazało się, że z Wojcieszyc (mojego miejsce docelowe) małej wioski, leżącej tuż przy Jeleniej Górze mam doskonały widok na miasto.

Dom rodziców mojego Mariusza leży na wzgórzu z którego mam przepiękny widok na wszystkie miasta, miasteczka będące w dole, wygląda to cudownie!


Miasto które dopiero zaczyna się rozwijać, w którym widać nowe inwestycje, które zaczyna coraz piękniej wyglądać. Na ulicach pojawiają się jelonki, upiększające zakątki, nowe budynki, odrestaurowane kamienice, kawiarnie z pięknymi ogrodami, a to co je otacza zauroczyło mnie najbardziej, są to góry, cudowne Karkonosze.





W mieście i okolicach jest mnóstwo miejsc godnych polecenia, jeżeli wybierzemy się tylko na spacer rynkiem zobaczymy piękny ratusz pochodzący z lat 1747-1749, który został połączony z pobliskimi budynkami na potrzeby magistratu i dostał miano ,,siedmiu domów". Mury obronne, średniowieczną basteje z Kaplicą pw. św. Anny, wagon tramwaju w którym mieści się kiosk, został pozostawiony na pamiątkę ponieważ kiedyś w mieście tramwaje służyły jako środek komunikacji. 







Wszyscy fascynujący się architekturą i urbanistyk na pewno znajdą coś dla siebie, w mieście jest bardzo dużo ciekawych budynków z różnych okresów, zadziwiających detali, a dla fanów nowoczesnego designu polecam spacer ulicami miasta aby zobaczyć nowe inwestycje. 








Niestety są też elementy szpecące, zaniedbane ulice, obskurne kamienice, bądź reklama w centrum miasta która już dawno powinna zniknąć.


Odwiedzając Jelenią Górę przynajmniej 3-4 razy w roku od 6 lat, widzę znaczną poprawę, miasto cały czas inwestuje w wizualne aspekty i naprawdę za każdym razem spacer jego ulicami mnie zachwyca, mogę dostrzec coś nowego i albo jest to coś dopiero powstałego, albo jakiś szczegół którego do tej pory nie udało mi się dostrzec.


Cała okolica zapewnia mnóstwo atrakcji, możemy skorzystać z nowo powstałych basenów termalnych w Cieplicach (byłam w sierpniu i są naprawdę godne polecenia), nie wiem czy wiecie, że Cieplice to miasto uzdrowiskowe z pięknym parkiem i deptakiem który mnie zachwycił.

Zamek Chojnik z którego mamy zapewniony przepiękny widok na Karkonosze i wszystkie miasta w pobliżu, a na samym zamku organizowane są na przykład turnieje rycerskie.

Dla miłośników gór (takich jak ja) polecam górskie wędrówki, szlaki bardzo dobrze przygotowane, widoczne oznaczenia, piękne widoki i to uczucie jakiego możemy doświadczyć po całodniowej wspinaczce jest nie do opisania!

Znajdzie się też coś dla miłośników sportów zimowych, 15 km dalej w Szklarskiej Porębie jest stok narciarski i to jeden z najlepszych w naszym kraju.

Wyjeżdżając za miasto możemy delektować się takimi widokami!



A takim widokiem delektuję się co rano, wychodząc przed dom, jakieś 10 km dalej w Wojcieszycach! Za dwa tygodnie tam będę i już nie mogę się doczekać:)



A tutaj Jelenie Góra z wysokości około 1500 m n.p.m, będąc tam zawsze wyruszam w góry, na przynajmniej 15 km wędrówkę.



Wiecie dlaczego zauroczyła mnie Jelenia Góra, wszystkie miasteczka i wsie do o koła? 

Za spokój który tam panuje! Nikt się nie spieszy, życie biegnie powoli, ludzie są mili, uśmiechnięci i życzliwi, delektują się każdym dniem. Ludzka mentalność też jest inna, nie ma wyścigu, nikt nie biegnie po trupach do celu tylko każdy żyje tak jak mu los daje, bądź osiąga swój cel nie depcząc wszystkiego po drodze. 

Będąc tam wchodząc do sklepu mogę z niego pół godziny nie wychodzić ponieważ ja mam o czym rozmawiać,a wychodząc przed dom mam piękny widok, który sprawia, że mój umysł znajduje się w innym świecie, w moim świecie z moimi marzeniami i celami, będąc tam ja wiem, że wszystko to osiągnę. 

To miejsce mnie napędza do dalszych działań i realizacji!

środa, 10 września 2014

Urządzamy z Ikea #5 - rzeczywistość.

Pamiętacie ten cykl? Zaczęłam go na samym początku bloga czyli w lutym, był to okres kiedy projektowałam i układałam w myślach urządzenie domu rodziców. Pierwszym pomieszczeniem jakie wtedy zaprezentowałam, była sypialni, ta sypialnia naprawdę istnieje i cały czas jest w trakcie urządzania (dla przypomnienie link do wpisu z lutego).

Dziś chciałam Wam pokazać co do tej pory udało się zrobić i powiedzieć, że dalej trzymam się założeń z lutego:)

Zacznijmy od ścian, użyłam farb Beckers (które uwielbiam!), kolor Capuccino. Oczywiście jestem nim zachwycona! Delikatny, ciepły, przytulny i pasuje do niego wszystko.




Kolejnym kupionym elementem było łóżko, trzymałam się wcześniejszych postanowień i wybrałam Ikea, model MALM w kolorze ciemny brąz (549 zł).

Składanie było banalnie proste, wystarczyła wkrętarka i śrubokręty, od razu mówię, że nie jest potrzebny do tego facet, moje skręcałyśmy we dwie i było to całkiem przyjemne zajęcie.








W skręcaniu pomagał nam Bosh i taki mały zestaw:)


Po złożeniu łóżko wyglądało tak (pościel też z Ikea:))



Następnym elementem wnętrza był obraz (Ikea, PRIEMIAR), wiem trochę dziwna kolejność ale zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia i nie mogłam odpuścić. Co ciekawe obraz jest do złożenia w domu, też banalne i zrobiłam to sama.


Dopiero niedawno w sypialni pojawiły się komody, żyrandol i lampka. 



Komody oczywiście z Ikea, model MALM, ciekawostką jest, że kupiłam 2 komody o wymiarach 80 cm każda, ponieważ zależało mi na łącznej szerokości 160 cm, oczywiście była taka co spełniała ten warunek ale zadecydował wariant finansowy. 

Jedna komoda 80 cm kosztowała 219 zł, łącznie za dwie zapłaciłam 438 zł, a jedna 160 cm kosztowała 499 zł.Czyli mam możliwość rozdzielenia komód jak będę chciała coś przestawiać, a na dodatek wyszło taniej. Same plusy!


Przy składaniu pomagał mi Mariusz, on pracował nad szkieletem, a ja nad szufladami. Myślę, że sprawiedliwy podział:)




Pomagała nam ukochana Makita i skromny zestawik:)



Żyrandol też założył Mariusz, ale tłumacze to sobie tym, że było już ciemno,a praca z podniesionymi rękoma nie jest wygodna:) Ikea, model VATE.


Lampę podłogową skręciłam w 5 min (dłużej zajęło mi szukanie żarówki). Lampa Ikea, model HOLMO.


Całość po zmroku prezentuje się mniej więcej tak:




Jeszcze wiele rzeczy brakuje, wymarzyłam sobie jeszcze fotel dodający koloru przy drzwiach balkonowych, bibeloty, świece, ramki, a'la toaletkę na komodzie, obrazki na ścianie z lampą, stoliki nocne, może jakiś dywan i coś nad duży obraz bo na razie pięknie zdobi go wystający kabel. 

Myślę, że na spokojnie wszystkie te elementy znajdą się w tej sypialni i stworze swój wymarzony azyl, a może Wy macie jakieś pomysły i propozycje co mogła bym dodać albo jakieś konkretne przedmioty, bardzo chętnie przyjmę wszelkie sugestie:)