wtorek, 4 listopada 2014

Kwiaty we wnętrzu.

Nie znam osoby która w swoim domu nie miała by kwiatów, nawet jedna mała wysuszona łodyga, ale jest. Swojego czasu miałam taką akcję, że osobiście nie chciałam widzieć w swoim pokoju żadnych kwiatów (jakiś odlot w gimnazjum, bodajże), natomiast teraz nie wyobrażam sobie takiej sytuacji.

Kwiaty we wnętrzu dodają przytulności i ,,domowości", ocieplają wnętrze i jego wizerunek. Dopasujemy je do każdego wnętrza, stylu i warunków, pięknie wykończą całość i będą wisienką na torcie każdej aranżacji.

Pewnie zaraz ktoś stwierdzi, że nie ma podejścia do kwiatów, nie łamcie się bo ja też (kiedyś ususzyłam kaktusa(!) i nawet storczyk nie przeżył mieszkania ze mną...), ale teraz uczę się i poznaje kwiaty, wiem które mogą u mnie przetrwać, a których na pewno nie mogę mieć. Mam w pokoju beniaminy którego dał mi mój facet (z wielkim bólem, bo była to jego ulubiona roślina, a swoją drogą skubaniec ma takie podejście do kwiatów, że wszystko u niego 4 razy lepiej rośnie!), o beniamina dbam jak szalona, zraszanie wodą, podlewanie, czyszczenie szmatką, nawet zawijanie gałązek tylko dlatego, że dał mi motywację wiem, że jest on Mariusza i nie mogę zrobić mu takiej przykrości, że beniaminowi coś się stanie. Dał mi dobrą lekcję i od tamtej pory kwiaty zawsze gdzieś się u mnie przeplatają.

A Wy jak podchodzicie do kwestii kwiatów we wnętrzu? Lubicie czy wolicie okazjonalnie?















Zdjęcia pinterest.com

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz